cytat z jednego z kocich forum: Bo w schronisku, proszę Pani to jest trochę jak w domu dziecka, nosy poprzyklejane do szyby, stukot łapek i ciągłe kolejki do toalety, no i wyczekiwanie, ciągłe, że może w końcu po mnie przyszła ta Pani? Może zatrzymany na dłużej wzrok tego Pana mówi, że dziś ja opuszczę to miejsce by zasiąść na jego kolanach? I rozczarowania, kiedy widzisz sylwetki ludzi, którzy odchodzą śledzone pełnymi jeszcze nadziei oczami, odprowadzane cichymi słowami: nie zostawiaj mnie, proszę... Bo w schronisku proszę Pani, to jest trochę jak w poczekalni, jedni przychodzą, drudzy odchodzą, wszyscy z niecierpliwością oczekują, kiedy wybije TA godzina. Niby razem a jednak każdy osobno. Jedni wciąż pełni nadziei, że to już, niebawem, za chwilę inni już bez emocji, bez wiary... Ile można czekać na pociąg, który ma setki łez opóźnienia?... Mruczek ze Schroniska - koniec cytatu.
Blog > Komentarze do wpisu
Irenka w domu tymczasowym w Bydgoszczy - odeszła za TM...

Jakiś czas temu, tuż po leczeniu na warszawkim SGGW, Irenka trafiła do fantastycznego domu tymczasowego w Bydgoszczy. Tam po mału dochodzi do siebie. Choroba i wyprawa do lepszego miejsca wiele ją kosztowała, ale dziewczyna trzyma się dzielnie i nieśmiało wypatruje w oczach odzwiedzających kociarnię swojego dobrego człowieka.

Irenka - obecnie przebywa w Bydgoszczy w domu tymczasowym czekając na swojego dobrego człowieka

http://dajmudom.pl/futro.php?id=642

Więcej możecie przeczytać tu: http://www.forum.dajmudom.pl/viewtopic.php?t=133 i tu: http://www.forum.dajmudom.pl/viewtopic.php?t=79

Jeśli macie w domu ciepły kąt, jesteście czuli na kocie nieszczęście - odwiedźcie Irenkę w Bydgoszczy. Może jesteście jej wymarzonym człowiekiem? Na prawdę nie trzeba wiele...

- update 31.10.2007 - na Allegro Kicia wciąż czeka na swojego człowieka: http://www.allegro.pl/item257903407__mruczaca_milosc_duza_puchata_i_piekna_.html

- update 15.05.2008 - Irenka odeszła za Tęczowy most dzisiejszej nocy. Kilka dni wcześniej poziom mocznika i keratyniny podskoczył drastycznie do góry. Irenka nie dawała poznać po sobie wcześniej choroby. Regularne badania nie wykryły mocznicy. Parametry były stale w normie... Nie wiemy, co było powodem tak nagłego i ostrego rozwoju choroby. Pomimo podania leków - było już za późno. Kicia odeszła wtulona w swoją tymczasową opiekunkę, która czuwała przy niej cały czas pilnując, by kici było cieplutko i by nawet przez chwilę nie poczuła, że jest sama.

I chociaż nie udało nam sie znaleźć dla Irenki domu stałego - jej dom tymczasowy był dla niej prawdziwym kocim rajem, gdzie była kochana, gdzie tyle razy wcześniej ratowano ją. Nie spodziewaliśmy się takiego ciosu. Nie teraz... nie tak szybko po śmierci Tarusi...

Śpij słodko kochana [*] czekaj na nas za Tęczowym Mostem i pozdrów Minutkę, Gacusia i Tarę - swoich schroniskowych przyjaciół.

poniedziałek, 24 września 2007, poddasze
TrackBack
TrackBack w tym blogu jest moderowany. TrackBack URL do wpisu: