cytat z jednego z kocich forum: Bo w schronisku, proszę Pani to jest trochę jak w domu dziecka, nosy poprzyklejane do szyby, stukot łapek i ciągłe kolejki do toalety, no i wyczekiwanie, ciągłe, że może w końcu po mnie przyszła ta Pani? Może zatrzymany na dłużej wzrok tego Pana mówi, że dziś ja opuszczę to miejsce by zasiąść na jego kolanach? I rozczarowania, kiedy widzisz sylwetki ludzi, którzy odchodzą śledzone pełnymi jeszcze nadziei oczami, odprowadzane cichymi słowami: nie zostawiaj mnie, proszę... Bo w schronisku proszę Pani, to jest trochę jak w poczekalni, jedni przychodzą, drudzy odchodzą, wszyscy z niecierpliwością oczekują, kiedy wybije TA godzina. Niby razem a jednak każdy osobno. Jedni wciąż pełni nadziei, że to już, niebawem, za chwilę inni już bez emocji, bez wiary... Ile można czekać na pociąg, który ma setki łez opóźnienia?... Mruczek ze Schroniska - koniec cytatu.
Blog > Komentarze do wpisu
Marusia (trikolorka) w domu tymczasowym w Warszawie
- update 2.03.2009 - Marusia została zaadoptowana przez Poddasze :) Złożyło się na to wiele kwestii... Marusia wciąż wykazuje nerwowość, która, jak widzę z doświadczenia, najczęściej kończy się zwrotem kota do DT :( Boję się, że przy całej Marusinej skomplikowanej psychice - to by mogło kicię całkiem zablokować. Marusia wciąż wymaga regularnych wizyt u weterynarza i kontroli. Jest nieprzewidywalna - co wymaga dobrze zabezpieczonego balkonu i czujnych opiekunów. To bardzo dużo dodatkowych kwestii, które były rozważane z każdym zapytaniem adopcyjnym. Dodatkowo Marusia miała wyjątkową cechę - gdy już pojawiało się światełko w tunelu i potencjalny dom na horyzoncie - kicia zaczynała poważnie chorować. Marusia zdołała zaaklimatyzować się w domu z dwoma kotami. Z jednym z nich... a w zasadzie z jedną - udało się Marusi zaprzyjaźnić. Z kocurkiem wciąż toczy dyskusje na temat dominowania na danym terenie. Jest jednak na dobrej drodze do zawieszenia broni. :)

Dane:

Imię: Marusia Płeć: kotka Data ur.: pocz. 2006 roku Korzysta z kuwety: tak

Stan: wysterylizowana Książeczka zdrowia: jest Szczepienie: tak

Badanie krwi: FIV i FeLV ujemne, biochemia i morfologia w normie (poza glukozą - jest zbyt nieco poniżej normy)

Obecne leczenie: podawanie kropelek do oczu (sztucznych łez - KeratoStill)

Przewidywany koniec leczenia: obecne kropelki będą podawane prawdopodobnie już na stałe. Kicia ma zbyt suche oczy. Ma zatkane kanaliki łzowe - przetykanie ich pod narkozą jest możliwe, jednak problem będzie się pojawiał od nowa. Kropelki sa mało inwazyjne, a Kicia bardzo dobrze je toleruje.

***

Marusia trafiła do schroniska rok temu (jesienią 2006 roku). Od tego czasu czeka na swojego człowieka.

Z początku swojego schroniskowego życia wydawała się być nieufna. Stroniła od człowieka. Jednak wkrótce wszystko to zmieniło się na korzyść.

Kotka obecnie jest jedną z największych przylep i pieszczochów w domu tymczasowym w Babicach Starych. Jest jednak kocią jedynaczką i zdecydowanie lepiej poradzi sobie w domu bez innych kotów.

Kotka ma ok 2 lat.

Wszystkie fotki kotki znajdziesz tutaj: http://www.kocieadopcje.com/galerie/thumbnails.php?album=14

Obecny stan jej zdrowia wymaga regularnych wizyt u weterynarza dopóki nie wyzdrowieją jej oczy. Oczy kotki łzawią i niezbędne jest podawanie kropelek.

Kotka jest wysterylizowana i zaszczepiona. Została zabrana do lecznicy, a później do domu tymczasowego po pożarze, który wybuchł w schronisku. Obecnie jest jedną z pilniejszych kotek do adopcji.

- update 5.10 - Koteczka przeniosła się do DT w Warszawie (ze względu na powikłania po kocim katarze i konieczność indywidualnego leczenia) i tu będzie oczekiwać na dom docelowy. Kotka wygląda na typowego domowego zwierzaka. Ma ładnie zadbaną sierść, puchatą i mięciutką w dotyku, mięciutkie poduszeczki i zdecydowanie źle znosi kocie towarzystwo. Marusia potrzebuje spokoju, potrzebuje poczucia bezpieczeństwa i dużo miłości od człowieka.

 

Na razie Marusia ociera się o wszystko i o wszystkich :] Jakby się bała, że ten świat z poduszkami, ciepłymi kocami i z człowiekiem zniknie, gdy zamknie oczka. Strzela baranki gdzie popadnie, łasi się, domaga pieszczot. W tym swoim pierwszym szale radości, że człowiek ją przytula i że ma ciepły kącik, przypomina bardzo Siwą z jej pierwszych dni u nas. U Marusi też wygląda to na pierwszą reakcję po stresie i być może po jakimś czasie Maleńka uspokoi się emocjonalnie tak samo jak Siwa. Na razie wygląda na łobuza i pieszczocha w jednej kociej osobie :]

- update 6.10 - Tak samo jak u Siwej po pierwszym dniu widać, jak bardzo koteczka jest wygłodniała kontaktu z człowiekiem. Jednak gdy pierwszy głód głaskania i poświęconej uwagi zostaje zaspokojnony, koteczka uspakaja się i zaczyna się sama bawić. Na chwilę obecną uważnie ją obserwujemy. Marusia powoli też zaczyna się bawić :] Na początku człowiek był w centrum jej uwagi, teraz zaczyna dostrzegać otoczenie. W obroty poszły "myszki", "piłeczki" i sylwestrowa serpentyna :]

- update 17.10 - wczoraj kolejny raz odwiedziłam kocie towarzystwo u mamy w DT :] Marusia to mała iskierka. Wszędzie jej pełno, wciąż szuka zakamarków do zwiedzania. Marusia jest zdecydowanie kotem dla osoby, która nie boi się kocich figli. Zachowuje się jak małe kocię nadrabiając zabawą stracony czas. Noszenie na rękach sprawia jej przyjemność. Najchętniej oddaje się kontaktowi z człowiekiem wieczorem, gdy zgasną światła, gdy oczka przestają ją boleć i gdy Maleńka ma świadomość, że ostatnie lekarstwa zostały już podane. Wówczas spokojnie zasypia w swoim ulubionym kąciku. 19.10 idziemy z Marusią do weterynarza zerknąć na oczka i sprawdzić, czy można już koteczkę zaszczepić. Na razie oczka wciąż walczą i coraz szerzej się otwierają :]

- update 19.10 - Marusia dzielnie pokazała wetce swoje zapłakane oczęta. Pomimo leczenia wciąż wracamy do punktu wyjścia. Przyszedł więc czas na zmianę strategii. Marusia obecnie ma przepisaną 7-dniową kurację składającą się z kropelek (Naclof i Tobrex) oraz z antybiotyku wrzucanego do pyszczka (Unidox - Solutab). Zapowiada się jedna wielka siedmiodniowa awantura ;)  Jeśli Marusia wybroni się przed zarazkami będzie miała miesiąc czasu po leczeniu na dojście do siebie. Później czeka ją szczepienie na koci katar. I miejmy nadzieję, że do tego czasu Marusia stanie na nóżki i znajdzie kochający domek. Na razie Maleńka pałaszuje przysmaki po przykrej wyprawie do lekarza. 

Koteczka jest żywiołowa i pomimo chorych oczu chętnie bryka i baraszkuje. Stara się dzielnie znosić wszystkie zabiegi i pod koniec dnia, gdy już oczka przestają szczypać po kropelkach, a Maleńka wybiega się i uspokoi, daje się pomiziać po wąsikach. Wówczas widać w niej wielką przylepę, którą się stanie, gdy wydorośleje i gdy uda się wyleczyć jej oczy. Na razie kolana nie są dla niej komfortowym miejscem ze względu na łączenie ich z faktem zapuszczania kropel do oczu. Po zakończeniu leczenia spróbujemy ją przekonać, że kolana mogą być całkiem bezpiecznym miejscem.

- update 25.10.07 - Zbliżamy się do końca kuracji, a oczka wciąż płaczą. Jesteśmy cierpliwi i w ciągłym kontakcie z lekarzem. Kotka przez to, że oczka ją wciąż bolą, bywa nerwowa i rozdrażniona. Zaczepia Siwą i próbuje zaczepiać psa. Widać, że ból czasami przekracza możliwości Maleńkiej i nerwy puszczają :( No bo ile można chorować? Wciąż jednak pod koniec dnia, tuż po zapuszczeniu kropelek, gdy światło nie razi już oczu i w półmroku można położyć się na ciepłym kocyku po wszystkich medycznych zabiegach, kicia zmienia się niedopoznania. Robi się taka malutka, daje się wygłaskać, mruczy sobie cichuteńko. Widać wtedy ile kosztuje ją ta walka z chorymi oczkami. Będziemy o nią walczyć. Jest kochanym maluchem.

- update 26.10.07 - dziś zakończyła się 7-dniowa kuracja. Niestety oczka wciąż są chore. poszliśmy więc do weterynarza. W czasie badania została zauważona przepuklina. Na chwilę obecną nie wymaga operacji, jednak po zakończeniu leczenia i po szczepieniu na koci katar, kicia będzie musiała przejść przez jeszcze jeden zabieg. Ponieważ obecny wet zapisał Marusi kolejne lekarstwo - jeszcze mocniejsze od poprzedniego, które ma niestety większą szansę podziałać ubocznie na organizm kici, postanowiłyśmy ze starszyzną plemienną wybrać się do drugiej przychodni na druga konsultację. W drugiej lecznicy zaproponowali nieco inną strategię. Zamiast podawać coraz to mocniejsze leki, zastosujemy te, które Marusia brała do tej pory. Jeden antybiotyk w pastylkach został odstawiony. Pozostały dwa typy kropelek (Naclof i Tobrex). Będą podawane regularnie 3x dziennie do 5.11. Wówczas czeka nas kontrola u wetka i decyzja co dalej. Ta strategia ma na celu pobudzenie organizmu kici do samodzielnej walki. Kotce potrzebny jest czas i cierpliwość. Dziś dostała jedynie antybiotyk o przedłużonym działaniu w postaci zastrzyku w pupcię, a wieczorem czeka ją zakraplanie ślicznych oczu. Z opinii wetka wynika, że Marusine oczka nie są w aż tak złym stanie, jak nam się wydawało. Niemniej jednak potrzebna będzie długotrwała terapia. Po jej zakończeniu najprawdopodobniej trzeba będzie chwilkę odczekać i zaszczepić kicię na koci katar. Następnie czeka ją operacja przepuklinki.

- update 26.10.07 - po przybyciu nowych tymczasowiczek Marusia powarkiwała sobie i okazywała swoje niezadowolenie i dezaprobatę na taki obrót spraw. Jednak wystarczyło dobre jedzonko na miseczce, wygłaskanie małego warkusia, zajęcie jej zabawą, by po zapuszczeniu ostatnich kropelek ułożyła się już spokojna na swoim wybranym legowisku (z którego mogła mieć na oku obie nowe koleżanki). Dała się wygłaskać na dobranoc, wysłuchała czułych słówek, na które reagowała przyjaznym przymrużaniem oczu i delikatnym miźnięciem o rękę, po czym wtuliła się w podusię i poszła kimać.

- update 28.10.07 - zapadła dziś decyzja o przeniesieniu Kici do drugiego domu tymczasowego w Warszawie, gdzie kotka będzie miała jeden pokój tylko dla siebie. Marusia bardzo źle znosi towarzystwo innych tymczasowiczek. Ostatni dzień spędziła na szczycie regału izolując się od kociego towarzystwa. Przeprowadzka w wypadku Marusi jest zdecydowanie mniejszym stresem dla kotki niż pozostanie w obecnym DT, w którym są już dwie nowe kicie. Mamy nadzieję, że oddzielny pokój, bez innych zwierząt spowoduje przyspieszenie leczenia (będzie bowiem znikomy dostęp zarazków i kocich wirusów co może mieć kolosalne znaczenie dla leczenia, a dodatkowo Marusia nie będzie miała powodu do większego stresu, co u kotów automatycznie przekłada się na poprawę zdrowia)

- update 30.10.07 - Marusia przeniosła się już do mnie na DT. Już po godzinie było widać ogromną zmianę na lepsze. Kotka stała się spokojna, tulaśna, bardzo kontaktowa. Znowu się bawi, mruczy nieustannie, ociera się. Podczas zapuszczania kropelek jest spokojniejsza. Tak więc widać już bardzo wyraźnie, że Marusia może trafić tylko do domu bez innych zwierząt. Wtedy będzie naprawdę kochanym i spokojnym kotem :]

- update 31.10.07 - Na Allegro pojawiło się ogłoszenie o Marusi :]  http://www.allegro.pl/item299283979__kocieadopcje_kotka_marusia_szuka_domku_.html

- update 5.11.07 - Marusia wróciła właśnie od wetka. Widać w oczętach poprawę. kontynuujemy więc leczenie tymi samymi kropelkami jeszcze przez 7 dni. 17.11 będzie kolejna kontrola i dowiemy się co dalej - czy oczka będą już zdrowe, kiedy będzie można zoperować przepuklinę i kiedy przyjdzie czas na szczepienie na koci katar. Na razie kicia dzielnie walczy, a oczka coraz piękniejsze :)

- update 3.12.2007 - niestety choroba nie daje za wygraną. Stan jest coraz lepszy a nawroty coraz delikatniejsze. Niemniej jednak kolejna kuracja potrwa miesiąc czasu. Podawane będą dwa rodzaje kropelek i lek na wzmocnienie odporności. Marusia i tak nic sobie z tego nie robi ;) Jest najpiekniejszym kotem pod słońcem i żadne łzawiące oczka nie zmienią tej ugruntowanej opinii świata na temat kici ;)

- update 5.12.2007 - Płyta CD "Metro" http://www.allegro.pl/show_item.php?item=278450021 została zakupiona przez Panią Annę Marię na Allegro :) Dziękujemy za wielkie serce i za wsparcie. Dochód z tej płytki został przeznaczony na zakup leków dla Marusi na leczenie jej oczu w DT w Warszawie (opakowanie kropelek Naclof i Floxal)! Wielkie Mruczenie od Kici dla Pani Ani :)

- update 19.12.07 - Wczoraj Marusia wybrała się do wetka na kontrolę. Oczka kici niestety wciąż są chore. Wróciliśmy do kropelek Naclof i Tobrex. Kuracja będzie trwała 12 dni. Później idziemy na kontrolę i postanowimy co dalej. Pojawiły się już pierwsze plany dalszego leczenia, ale wciąż mamy nadzieję, że oczka podejmą w końcu walkę. Obecnie problem największy to pozbycie się dwóch wirusów, które zaatakowały dawno temu oczy kici. Ponieważ w schronisku nie była leczona, stan stał się poważny. Udało nam się przez ostatnie miesiące ulżyć kici i dzięki systematycznemu leczeniu pozbyliśmy się zapalenia spojówek i ograniczyliśmy łzawienie. Wciąż przed nami długa walka. Niestety problemy z oczami będą u Marusi powracać. Jednak Kicia jest tak uroczą maleńką istotką, tak wyraźnie okazuje swoje emocje, tak ufa i tak pragnie być blisko człowieka, kiedy jest jej źle i kiedy jest jej smutno, że cały wysiłek rekompensuje swoim cichuteńkim mruczeniem z nawiązką :) Ktokolwiek przygarnie Marusię, będzie miał prawdziwy skarb w domu :) 

- update 2.01.08 - dziś kończymy podawanie kropelek KeroStill. Tobrex i Naclof zostały chwilowo odsunięte. Kerostill to sztuczne łzy. Okazuje się, że Kicia ma zbyt suche oczy. Łzy zamiast wpływać do wewnątrz, pod powiekę - wypływały na zewnątrz. Próbujemy więc nawilżyć oczka Marusi i jutro sprawdzimy, czy ta zmiana leczenia odniosła sukces.

- update 3.01.08 - Trafiliśmy w dziesiątkę. Kicia będzie już na stałe przyjmować sztuczne łzy. Stan zapalny z oczu zniknął, a po tygodniu zapuszczania sztucznych łez żadna infekcja się nie pojawiła a oczka stały się ładniejsze i zdrowsze. Po wynikach badań krwi Marusia najprawdopodobniej otrzyma też środek antydepresyjny - Marusia zaczeła bowiem intensywnie lizać jedną łapke - obstawiamy że jest to związane ze stresem (przebywa z dwoma innymi kotami, a niestety wciąż się ich obawia. Potrzebuje domu bez innych zwierząt).

- update 24.02.08 - Marusia zostanie w najbliższych dniach odrobaczona. Ponieważ stan kici jest bardzo dobry podjęliśmy decyzję o przeprowadzeniu zabiegu usunięcia przepuklinki. Na termin operacji umówimy się za tydzień, gdy koteczka odzyska siły po odrobaczaniu. Kotka jest wielkim pieszczochem. Chodzi wszędzie tam gdzie człowiek. Coraz rzadziej gryzie. Stała się spokojniejsza. Teraz tylko trzymamy kciuki za pomyślne zakończenie przygody z przepuklinką i za znalezienie wymarzonego domu, na który Marusia już tak długo czeka...

- update 13.06.2008 - Marusia nauczyła się współżycia z innymi kotami (rezydentem i rezydentką). Stała się spokojniejsza i bardziej proludzka. Wciąż uwielbia się bawić i przychodzi wieczorami na kanapę poprzytulać się do człowieka. Oczka w normie. Kropelki podajemy raz na dwa-trzy dni. Operacja przepuklinki przeniosła się w czasie i zostanie przeprowadzona za tydzień. Kicia jest fantastyczna i bardzo dzielnie daje sobie radę w domu tymczasowym, gdzie uwaga podzielona jest na kilka kotów.

czwartek, 04 października 2007, poddasze
TrackBack
TrackBack w tym blogu jest moderowany. TrackBack URL do wpisu: