cytat z jednego z kocich forum: Bo w schronisku, proszę Pani to jest trochę jak w domu dziecka, nosy poprzyklejane do szyby, stukot łapek i ciągłe kolejki do toalety, no i wyczekiwanie, ciągłe, że może w końcu po mnie przyszła ta Pani? Może zatrzymany na dłużej wzrok tego Pana mówi, że dziś ja opuszczę to miejsce by zasiąść na jego kolanach? I rozczarowania, kiedy widzisz sylwetki ludzi, którzy odchodzą śledzone pełnymi jeszcze nadziei oczami, odprowadzane cichymi słowami: nie zostawiaj mnie, proszę... Bo w schronisku proszę Pani, to jest trochę jak w poczekalni, jedni przychodzą, drudzy odchodzą, wszyscy z niecierpliwością oczekują, kiedy wybije TA godzina. Niby razem a jednak każdy osobno. Jedni wciąż pełni nadziei, że to już, niebawem, za chwilę inni już bez emocji, bez wiary... Ile można czekać na pociąg, który ma setki łez opóźnienia?... Mruczek ze Schroniska - koniec cytatu.
Blog > Komentarze do wpisu
Natusia wróciła do DT w Warszawie - ZNALAZŁA DOM!!! :) Jej koci synek Gucio - ZNALAZŁ DOM DOCELOWY!!!

28.11.07 Przepiękna kotka Nata i jej synek Gucio trafili do lecznicy w Babicach Starych. Oba koty są spoza schroniska, ale niewątpliwie tam trafiłyby tej zimy, gdyby nie Hania, która wypatrzyła je na swoim osiedlu czujnym okiem.

kotka jakiś czas temu powiła trójke kociaków - przynajmniej o tylu słyszeliśmy od osób, które kotkę dokarmiały. Dwa maluszki przybłąkały się do śmietnika i tam zostały zauważone jakiś czas temu. Trafiły do lecznicy i tam czekają na swój wymarzony domek. pod naszą opiekę trafiła natomiast Kocia Mama i jej maleńki synek Gucio.

Kotka Nata jest wręcz zjawiskowa.

Obecnie przebywa wraz ze swoim kocim synkiem w lecznicy w Babicach Starych. Została już wysterylizowana. Niebawem pojawią się tu informacje na temat jej stanu zdrowia.

A oto Gucio ok. 3-miesięczny kocurek, który czeka na razie w lecznicy razem ze swoją mamą:

- update 6.12.07 - Gucio pojechał już do nowego domku :)

- update 7.12.07 - Natusia wciąż czeka na swój kochający domek...

- update 10.12.07 - Nata pojechała już do swojego domu :) Będzie tam miała kocią towarzyszkę. Na razie kotki powarkują na siebie, ale nie ma wielkich awantur.

- update 26.03.08 - nie spodziewaliśmy sie tego... Dom, który przygarnął kicię postanowił ją do nas zwrócić. Powód? Kotka zostawiała mnóstwo sierści i jej opiekunka była zmuszona po niej sprzątać. Kicia ostrzyła pazurki o meble i nie dogadywała się z kotą rezydentką... Coraz bardziej uzasadnione staje się dokonywanie ostrej selekcji domów stałych by takie dramaty nie miały już miejsca... Natusia pojedzie do domu tymczasowego u Hani w Warszawie. Mamy nadzieję, że kicia dojdzie szybko do siebie i zapomni o całej tej ludzkiej głupocie...

- update 28.03.08 - "Wrażenia po pierwszej nocy - Nata zachowywała sie spokojnie, nad ranem rozpoczęła lamentowanie. Płakała tak ze dwie godziny. Poszłam ja pogłaskać i pobawić się z nią, co ją uspokoiło. Jest zabawowa i lubi się bawić. Zachowuje się normalnie, nie jest agresywna i niczego nie zniszczyła, nie drapała mebli, niechętnie daje się wziąć na ręce, za to kocha mizianie i czochranie - mruczy jak traktorek. Dostała wczoraj wieczorem garstkę chrupek i wodę - chrupki zjadła w nocy, wodę też wypiła. Rano wsypałam jej więcej chrupek - zjadła trochę, resztę zostawiła  - wcale nie rzuciła się na jedzenie. Chyba, że to wynik stresu." ... Albo wynik właściwej karmy. Dobry moment by o niej kilka słów dodać.

Koty często wydają się wręcz agresywne podczas jedzenia, jeśli karma jest kiepskiej jakości. Od dawna już wiadomo, ze Whiskas produkowany w Polsce jest karmą, która przez większość doświadczonych kociarzy i weterynarzy jest określana jako karma, która uzależnia i prowadzi do poważnych problemów zdrowotnych, które ujawniają się nie po tygodniu, miesiącu, czy roku podawania jej... te problemy pojawią się u kota w wieku 8, 10 czy 12 lat... W wieku, w którym koty karmione dobrą karmą wciąż cieszą się dobrym zdrowiem. Jeśli koty atakują się podczas jedzenia - jest to jedynie wynik walki o "swoje terytorium" i wówczas od opiekuna zależy, jak długo walki te będą trwały. Bo można kotom pomagać w procesie aklimatyzacji... albo można siedzieć i narzekać i szukać sposobów, by pozbyć się ciężaru.

Jeśli koty podczas dokacania nie dogadują się, co zdarza się bardzo często - naturalne staje się sięganie po informacje i zdobywanie wiedzy u weterynarza, na forach dyskusyjnych u zaprzyjaźnionych kociarzy - jak pomóc zwierzakom w tym procesie oswajania. W wyjątkowo trudnych sytuacjach czasami wystarczy zwykły Feliway w sprayu lub do kontaktu. Ułatwia kotom aklimatyzację, pomaga w wyciszeniu, daje sygnał, że otoczenie jest przyjazne - a to droga do sukcesu. Można oswajać koty stopniowo, pokazywać im w zabawie, że mogą wspólnie się bawić tą samą zabawką... tysiące jest sposobów jak tysiące jest problemów z dokacaniem. Zawsze wyznacznikiem tego procesu jest opiekun, jego wiedza, zrozumienie problemu i chęć rozwiązania problemów w sposób, który będzie pomocny dla obu kotów. Oddanie przygarniętego kota jest najprostszym sposobem...

Ktoś, kto ODPOWIEDZIALNIE zdecyduje się na kota z długą sierścią musi wiedzieć, że długa sierść to nie tylko podawanie pasty odkłaczającej, specjalnych chrupków ułatwiających trawienie i zapobiegające tworzeniu się kłębków futra w przewodzie pokarmowym, ale również czesanie go, i świadomość konieczności sprzątania tej sierści w okresie linienia. Czasami trudno nam oddzielić wiedzę "Specjalistyczną" od zwykłego zdrowego rozsądku i zwykłej ludzkiej wyobraźni. Niektóre sprawy wydają nam się oczywiste - zwłaszcza, gdy ktoś posiada lub posiadał kota. Widać jednak, że wiedza z zakresu opieki nad kotem kuleje na całej długości i to w przypadku bardzo wielu osób pragnących przygarnąć zwierzę do domu.

Niszczenie mebli to również wynik braku wyobraźni i chęci rozwiązania problemu przez opiekunów. Rodzajów drapaczków jest cała masa: stojące, leżące, do zawieszania, w postaci deseczek i w postaci słupków. Czasem wystarczy jakieś wiklinowe siedzisko dla kota lub wiklinowy koszyk. Jak poznać, co na kota może zadziałać? Tu w grę wchodzi zwykła codzienna obserwacja i zabawa w detektywa. Czy kot wydrapuje nam środek dywanu? czy pionowe oparcie krzesła? Woli materiały, czy drewno? Czy przedmiot przy tym wydaje jakieś charakterystyczne dźwięki? I potem szukać zamiennika, który będzie najbardziej zbliżony do obiektu kocich tortur... Można używać kocimiętki, by zwabić kota do drapaczka, można wypróbować ze starym kawałkiem wykładziny lub wycieraczką - koty nie muszą drapać i niszczyć nam wszystkich mebli w domu. Wszystko zależy od opiekuna i jego chęci rozwiązania problemu.

Alergia i toksoplazmoza u kobiet w ciąży - równie częste powody pozbywania się kotów. Wielu miłośnikom kotów w niczym te choroby jednak nie przeszkadzają. W wypadku alergii są różne możliwości odczulania... wystarczy poszperać na forach dyskusyjnych, popytać ludzi jak sobie poradzili z tym problemem i szukać rozwiązania. Toksoplazmoza i przypisywanie całej winy kotom to niestety jedna wielka bzdura. By zarazić się od kota toksoplazmozą - kobieta musiałaby dopuścić by drobiny odchodów dostały się do jej ust i dalej ze śliną rozniosły się po jej organizmie... Przy normalnych zasadach zachowania higieny - NIE MA TAKIEJ MOŻLIWOŚCI. Chorzy na toksoplazmozę zamiast wyrzucać kota za drzwi powinni zerknąć do swojej lodówki i sprawdzić, czy nie ma w niej chociażby tatara z surowego mięsa - jest to najprostszy sposób na zarażenie się tą chorobą. No i powinni myć ręce po wysprzątaniu kuwety... co znowu... wydaje nam się naturalne... 

Z alergią jest zawsze przedziwna sprawa. Można na nią zachorować w każdym wieku. Można się uczulić na wszystko... ale to zwierzęta są największymi ofiarami ludzkich alergii. A co gdyby kiedyś taki opiekun dostał wysypki zupełnie teoretycznie i hipotetycznie na swoje dziecko, czy na swojego rodzica? Odda ich do sierocińca czy do domu starców, czy może jednak poszuka pomocy? Dlaczego więc tak łatwo przychodzi nam spisywanie zwierzęcia na straty? Dlaczego traktujemy kota jak jajka, jak sery, jak resztę zawartości lodówki? A co mają zrobić alergicy uczuleni na pyłki roślin? Co mają powiedzieć alergicy, którzy są uczuleni na promienie słoneczne? Nie wytnie się przecież słońca z rozkładu dnia. Nie usiądzie się w ciemnej piwnicy.

I ja osobiście nigdy nie będę dziękować ludziom, którzy oddają zwierzęta po "nieudanych adopcjach" ani nie będę starała się ich zrozumieć czy usprawiedliwiać. Oddanie kota w wypadku nieudanej adopcji jest obowiązkiem opiekuna zapisanym w umowie adopcyjnej. Nie jest to wspaniałomyślna decyzja opiekuna tylko wymóg i jedynie przejaw uczciwości. I tak... ludzie mogą znaleźć się w różnych trudnych sytuacjach życiowych... ale tylko oni decydują, czy zwierze jest traktowane przez nich jak członek rodziny bez względu na wszystko i tylko w jego sumieniu rozstrzyga się dylemat: czy zostawić swoje "dziecko, rodzica, przyjaciela" na lodzie, za drzwiami. 

A teraz Natuś... Powodzenia maleńka. Znajdziemy kogoś, kto pokocha cię całym serduszkiem, kto nie odda cię, bo będziesz dla niego największym skarbem. Znajdziemy taki dom, do jakiego trafili pozostali koci podopieczni, o których ich Duzi walczą, którym pomagają, o których zdobywają wiedzę potrzebna do odpowiedzialnej opieki. I takich Dużych z całego serca życzymy :)     

- update 26.05.2008 - Natusia pojechała w zeszły weekend do swojego nowego domku. Jesteśmy z nowym domkiem w stałym kontakcie. I trzymamy wielkie kciuki, żeby się udało! :)

sobota, 01 grudnia 2007, poddasze
TrackBack
TrackBack w tym blogu jest moderowany. TrackBack URL do wpisu: