cytat z jednego z kocich forum: Bo w schronisku, proszę Pani to jest trochę jak w domu dziecka, nosy poprzyklejane do szyby, stukot łapek i ciągłe kolejki do toalety, no i wyczekiwanie, ciągłe, że może w końcu po mnie przyszła ta Pani? Może zatrzymany na dłużej wzrok tego Pana mówi, że dziś ja opuszczę to miejsce by zasiąść na jego kolanach? I rozczarowania, kiedy widzisz sylwetki ludzi, którzy odchodzą śledzone pełnymi jeszcze nadziei oczami, odprowadzane cichymi słowami: nie zostawiaj mnie, proszę... Bo w schronisku proszę Pani, to jest trochę jak w poczekalni, jedni przychodzą, drudzy odchodzą, wszyscy z niecierpliwością oczekują, kiedy wybije TA godzina. Niby razem a jednak każdy osobno. Jedni wciąż pełni nadziei, że to już, niebawem, za chwilę inni już bez emocji, bez wiary... Ile można czekać na pociąg, który ma setki łez opóźnienia?... Mruczek ze Schroniska - koniec cytatu.
Blog > Komentarze do wpisu
Figa w DT w Warszawie - ZNALAZZŁA PRAWDZIWY DOM!!! :]

Dane:

imię: Figa
płeć: kotka
data ur.: pocz. 2007 roku
korzysta z kuwety: tak
stan: wysterylizowana
książeczka zdrowia: jest
szczepienie: tak
badanie krwi: morfologia i biochemia w normie. FIV i FeLV ujemne.

odrobaczenie: ostatnie odrobaczenie 1.04.08 (profender)

obecne leczenie: podajemy Atecortin 3x dziennie do lewego uszka do 10.04.08
przewidywany koniec leczenia: 10.04.08
najbliższa wymagana kontrola u wet.: 10.04.08 - kontrola uszka, sierpień 2008 - odrobaczanie, grudzień 2008 - szczepienie

23.12.07 do DT w Warszawie przyjechało kocie rodzeństwo, które dzień wcześniej przywieziono do schroniska razem z ich matką.

Na tą chwilę oba koty powolutku oswajają się z Kocim pokojem. W czwartek planujemy wyprawę do weterynarza i kontrolę ich stanu zdrowia i założenie książeczek zdrowia.

Kuba jest bardzo nieśmiały. Boi się człowieka i przeżywa bardzo zmianę otoczenia. Gdy znalazł się w kocim pokoju, już po chwili znalazł się w naciaśniejszym kąciku, schowany i bardzo czujny. Był przestraszony, miał podkulony ogonek, poruszał się z brzuszkiem przy ziemi. Po kilku godzinach Kuba zajął miejscówkę najbardziej ukrytą w szafie tuż przy drzwiach i próbował schować się pod kocyk. Kiciuś jest bardzo wystraszony, ale ani nie gryzie, ani nie drapie. Jest cały spięty i czujny. Widać było, że jest tez strasznie zmęczony. Oczka ledwo trzymały się na zawiasach. Byc może najbliższe noce będą dla tego kota prawdziwym czasem wypoczynku po wielu bezsennych dniach na mrozie.  

- update 27.12.2007 - Kuba jest w całkiem dobrym stanie :) Był dziś na kontroli u wetka. Została założona książeczka zdrowia. Kot został dziś zaszczepiony. Wiemy już, że ma ok. 1 roku i że jest wykastrowany. W najbliższym czasie nie wymaga leczenia. 3.01 wybiera się ponownie do weterynarza na odrobaczanie. 10.01 czeka go badanie krwi (podstawowa morfologia plus testy na FeLV i na FIV). Uszka czyste.

- update 30.12.07 - Kubuś dziś pierwszy raz pozwolił sobie na mruczenie podczas głaskania :) Wciąż się boi, ale pierwszy kroczek już wykonaliśmy ;)

- update 3.01.08 - Kubuś został dzdiś odrobaczony. Pobraliśmy też krew do badania. Wyniki w normie a testy ujemne :)

Kocurek jest całkiem zdrowy. Następna wizyta u weterynarza w tym układzie będzie niezbędna dopiero za trzy miesiące - na początku kwietnia (standardowe odrobaczanie)

- update 4.02.08 - ostatnie dni przyniosły nam wiele niespodzianek. Największą był chyba fakt, że nasz Kubuś dostał... pełnoobjawowej rujki :D Możemy więc być już teraz absolutnie pewni, że Kubuś jest dziewczynką. Kicia dostała robocze imię Figa :) Jutro idziemy z koteczką do wetki na kontrolę i zdecydujemy, kiedy może zostać przeprowadzona sterylizacja.

- update 26.02.08 - Panna jest już po sterylizacji. Jeszcze kilka dni i po szwie nie będzie śladu. Maleńka zaczęła się chętniej bawić. Wrócił jej też apetyt (bo po wsadzeniu kici w kaftanik koteczka posmutniała i straciła swój wcześniejszy wilczy apetyt). Zajada się niezmiennie z wielką przyjemnością przysmaczkami. Godzinami może przesiadywać na kolanach mrucząc. Wciąż jednak jest wielkim cykorkiem i zanim zacznie mruczeć, to zwija się małego precelka... w kuleczkę... aż ciężko ją usadzić na kolankach w takim kłębuszku :)

- update 15.05.08 - Figusia znalazła swój wymarzony dom. W sobote rano wyruszyła w nieznane, by po pierwszej panice i chowaniu się pod lodówką, odnaleźć spokój w ramionach swojej nowej rodziny. Maleńka następnego dnia zaczeła dopiero jeść i pić. Musiała odchorować pierwszy dzionek i zaskakujące przerażające dla małego kotka zmiany. Wieczorem pozwoliła sobie na pełen relaks. Dała się wygłaskać mrucząc na pełen regulator i dając nawet piętki do miziania.

Jestem szczęśliwa. Takie dni dają powód by walczyć dalej o te kociste, które wciąż czekają na taki ratunek.

Nigdy nie wyrażę w pełni wdzięczności wszystkim tym "Dużym", którzy podarowali naszym małym kłębkom strachu tyle serca, ciepła i odpowiedzialnej troski.

Dziękuję.

poniedziałek, 24 grudnia 2007, poddasze
TrackBack
TrackBack w tym blogu jest moderowany. TrackBack URL do wpisu: