cytat z jednego z kocich forum: Bo w schronisku, proszę Pani to jest trochę jak w domu dziecka, nosy poprzyklejane do szyby, stukot łapek i ciągłe kolejki do toalety, no i wyczekiwanie, ciągłe, że może w końcu po mnie przyszła ta Pani? Może zatrzymany na dłużej wzrok tego Pana mówi, że dziś ja opuszczę to miejsce by zasiąść na jego kolanach? I rozczarowania, kiedy widzisz sylwetki ludzi, którzy odchodzą śledzone pełnymi jeszcze nadziei oczami, odprowadzane cichymi słowami: nie zostawiaj mnie, proszę... Bo w schronisku proszę Pani, to jest trochę jak w poczekalni, jedni przychodzą, drudzy odchodzą, wszyscy z niecierpliwością oczekują, kiedy wybije TA godzina. Niby razem a jednak każdy osobno. Jedni wciąż pełni nadziei, że to już, niebawem, za chwilę inni już bez emocji, bez wiary... Ile można czekać na pociąg, który ma setki łez opóźnienia?... Mruczek ze Schroniska - koniec cytatu.
Blog > Komentarze do wpisu
Duduś ze Skierniewic w DT w Zalesiu Górnym

Do schroniska w Korabiewicach zadzwoniła jakiś czas temu zrozpaczona starsza pani. Dokarmiała w Skierniewicach gromadkę 10 kotów wolnożyjących. Niestety sąsiedzi nie byli przychylnie nastawieni do dzikich kotów. Z relacji starszej pani wynikało, że koty są podtruwane.

Na domiar złego, starszą panią czekałą wyprawa do szpitala. Lęk przed opuszczeniem kociej gromadydów zmusił ją do zgłoszenia się do schroniska w Korabiewicach z prośbą o przyjęcie jej kotów pod opiekę.

Schronisko nie jest to jednak dobre wyjście dla żadnego kota...

Właścicielka schroniska zadzwoniła więc do nas z prośbą o pomoc.

Wczoraj, 23.02.08, Olga, Ania i Monika (tymczasowa opiekunka Cyklopki) pojechały bladym świtem do Skierniewic z klatkami łapkami i kontenerkami.

Udało im się wyłapać 6 z 10 kotów. Wszystkie trafiły jeszcze wczoraj do lecznic na ogólne badania, testy i sterylizacje/kastracje.

Dwójka najmłodszych farciarzy trafiła pod skrzydła Ani, u której zwolniły się ostatnio miejscówki po Ciapku, Niuni i Przylepku...

Bury koteczek ma około 4,5 miesiąca. Jest słodki, ale jeszcze dzikusek. Ma też widoczne początki kociego kataru.

 

Niebawem pojawią się tu szczegółowe informacje na temat kocurka wraz z jego zdjęciami.

- update 26.02.08 - Kocurek, został ochrzony Duduś (na szczęście), w końcu przekonał się do kuwetki. Na razie dostaje antybiotyk na koci katar. Trwa oswajanie go z ludźmi i nowym miejscem.

- update 5.03.08 - w związku z poważną chorobą kotki rezydentki i koniecznością odizolowania jej, Duduś postanowił przenieść się do drugiego domu tymczasowego, gdzie będzie pod troskliwą opieką Modjeski. mamy nadzieję, że dzięki tej przeprowadzce Duduś oswoi się szybciej, a kotka rezydentka szybciej dojdzie do zdrowia...

- update 9.09 - Duduś pozostanie w naszej pamięci jako kotek, który dopiero zaczynał uczyć się zaufania, który lubił brykać z innymi kocimi rówieśnikami. Pełen życia i kociej radości...

śpij słodko maluszku [*]

niedziela, 24 lutego 2008, poddasze
TrackBack
TrackBack w tym blogu jest moderowany. TrackBack URL do wpisu: