cytat z jednego z kocich forum: Bo w schronisku, proszę Pani to jest trochę jak w domu dziecka, nosy poprzyklejane do szyby, stukot łapek i ciągłe kolejki do toalety, no i wyczekiwanie, ciągłe, że może w końcu po mnie przyszła ta Pani? Może zatrzymany na dłużej wzrok tego Pana mówi, że dziś ja opuszczę to miejsce by zasiąść na jego kolanach? I rozczarowania, kiedy widzisz sylwetki ludzi, którzy odchodzą śledzone pełnymi jeszcze nadziei oczami, odprowadzane cichymi słowami: nie zostawiaj mnie, proszę... Bo w schronisku proszę Pani, to jest trochę jak w poczekalni, jedni przychodzą, drudzy odchodzą, wszyscy z niecierpliwością oczekują, kiedy wybije TA godzina. Niby razem a jednak każdy osobno. Jedni wciąż pełni nadziei, że to już, niebawem, za chwilę inni już bez emocji, bez wiary... Ile można czekać na pociąg, który ma setki łez opóźnienia?... Mruczek ze Schroniska - koniec cytatu.
Blog > Komentarze do wpisu
Bury z Krzyczek w DT w Warszawie u delfin - ZNALAZŁ STAŁY DOM!!!

Zaczęło się od wiadomości. Schronisko w Krzyczkach potrzebuje pomocy. Najpierw chodziło o karmę, bo psy głodują. Potem były zbiórki. Potem reportaż w TVN, a potem wiadomość, że schronisko zostaje zamknięte.

Ze schroniska zaczęły znikać zwierzęta. Częśc była zabierana przez wolontariuszy do domów tymczasowych, do lecznic, do innych schronisk. Część znikała bez śladu...

Właściciele schroniska poinformowali, że kociarnia zostanie zamknięta jako pierwsza. Koty są "przeznaczone do likwidacji"...

Nie mogliśmy w to uwierzyć...

I tak z dnia na dzień zapadła decyzja.

Nie mamy funduszy. Za chwilę zabraknie nam pieniędzy na utrzymanie obecnych tymczasików. Ale zostawić te 6 kotów na śmierć? Tak po prostu? Może byłoby łatwiej, gdybyśmy nie zdawali sobie sprawę z tego, do czego może dojść i że uśmiercanie kotów w schroniskach nie zawsze jest humanitarne...

Kiedy Olga zadzwoniła wiedzieliśmy już, że udało się zabrać 5 kotów. Ostatni, szósty, podobno uciekł ze schroniska...

I tak oto 5 Krzyczkowskich kotów trafiło pod nasze skrzydła.

Ostatni z Krzyczkowskich kotów to Bury, bardzo łagodny, 3-4 letni kocurek, niewykastrowany. Jest bardzo zabiedzony, przerażająco chudy, ma biegunkę, futro matowe i brudne, początki kociego kataru. Dostał już antybiotyk, został odpchlony i odrobaczony, pobrano mu krew na testy Fiv i Felv. Jest na tymczasie u Delfin.

Wkrótce pojawi się tu więcej informacji na temat kocurka i jego zdjęcia. Na razie mamy tylko to:

Bury z Krzyczek

- update 26.02.08 - Buraś zaczął się miziać. Można wyraźnie wyczuć pod skórą każdą kosteczkę. Jest niesamowicie wychudzony... Wyniki krwi ma jednak nie najgorsze. I co najważniejsze FIV i FeLV zostały wykluczone.

Bury   Bury

- update 29.03.08 - Bury pojechał przed chwilką do swojego nowego domu :) Trzymamy za chłopaka mocne kciuki i za jego nowych Dużych też. :)

niedziela, 24 lutego 2008, poddasze
TrackBack
TrackBack w tym blogu jest moderowany. TrackBack URL do wpisu: