cytat z jednego z kocich forum: Bo w schronisku, proszę Pani to jest trochę jak w domu dziecka, nosy poprzyklejane do szyby, stukot łapek i ciągłe kolejki do toalety, no i wyczekiwanie, ciągłe, że może w końcu po mnie przyszła ta Pani? Może zatrzymany na dłużej wzrok tego Pana mówi, że dziś ja opuszczę to miejsce by zasiąść na jego kolanach? I rozczarowania, kiedy widzisz sylwetki ludzi, którzy odchodzą śledzone pełnymi jeszcze nadziei oczami, odprowadzane cichymi słowami: nie zostawiaj mnie, proszę... Bo w schronisku proszę Pani, to jest trochę jak w poczekalni, jedni przychodzą, drudzy odchodzą, wszyscy z niecierpliwością oczekują, kiedy wybije TA godzina. Niby razem a jednak każdy osobno. Jedni wciąż pełni nadziei, że to już, niebawem, za chwilę inni już bez emocji, bez wiary... Ile można czekać na pociąg, który ma setki łez opóźnienia?... Mruczek ze Schroniska - koniec cytatu.
Blog > Komentarze do wpisu
Cykorka z Krzyczek w DT w Warszawie u mamy Poddasza

Dane:

imię: Cykorka

płeć: kotka

data ur.: ok 03.2006

korzysta z kuwetki: tak

stan: wysterylizowana

książeczka zdrowia: jest

szczepienie: jest

odrobaczenie: ostatnie odrobaczenie 3.04.08 (profender)

badanie krwi: FIV i FeLV ujemne, morfologia w normie.

obecne leczenie: brak

przewidywany koniec leczenia: nie dotyczy

najbliższa wymagana kontrola u wet.: sierpień 2008 - odrobaczenie

Zaczęło się od wiadomości. Schronisko w Krzyczkach potrzebuje pomocy. Najpierw chodziło o karmę, bo psy głodują. Potem były zbiórki. Potem reportaż w TVN, a potem wiadomość, że schronisko zostaje zamknięte.

Ze schroniska zaczęły znikać zwierzęta. Częśc była zabierana przez wolontariuszy do domów tymczasowych, do lecznic, do innych schronisk. Część znikała bez śladu...

Właściciele schroniska poinformowali, że kociarnia zostanie zamknięta jako pierwsza. Koty są "przeznaczone do likwidacji"...

Nie mogliśmy w to uwierzyć...

I tak z dnia na dzień zapadła decyzja.

Nie mamy funduszy. Za chwilę zabraknie nam pieniędzy na utrzymanie obecnych tymczasików. Ale zostawić te 6 kotów na śmierć? Tak po prostu? Może byłoby łatwiej, gdybyśmy nie zdawali sobie sprawę z tego, do czego może dojść i że uśmiercanie kotów w schroniskach nie zawsze jest humanitarne...

Kiedy Olga zadzwoniła wiedzieliśmy już, że udało się zabrać 5 kotów. Ostatni, szósty, podobno uciekł ze schroniska...

I tak oto 5 Krzyczkowskich kotów trafiło pod nasze skrzydła.

Drugi z Krzyczkowskich kotów to Cykorka, dzikawa, 1,5 roczna koteczka, niewysterylizowana. Bardzo zabiedzona, z początkami kociego kataru, odwodniona. Na razie nie je i nie załatwia się. Jutro (25.02.08) zostanie przeniesiona do szpitaliku do lecznicy w Łatchorzewie.

Kicia jest bardzo przestraszona. Dziś poczas wizyty u weterynarza została odrobaczona, odpchlona, pobrano jej krew na morfologię. Testy na FIV i Felv ujemne.

Wkrótce pojawi się tu więcej informacji na temat kici i jej zdjęcia. Na razie mamy tylko to:

Cykorka z Krzyczek

- update 26.02.08 - Kicia miała zrobione badania krwi pod kątem morfologii i biochemii. Nie jest najlepiej. Kicia jest bardzo odwodniona. Ma bardzo podwyższone leukocyty. Obawiamy się, czy nie jest to sygnał, że kicia ma FIP... Na razie bacznie obserwujemy Kicię w lecznicy, w której przebywa pod stałą opieką. Wczoraj nastąpił moment przełomowy, ponieważ Kicia zdecydowała się spróbować samodzielnie zjeść całą kolacyjkę. To bardzo dobra oznaka. Kici potrzebne są siły do podjęcia walki. W lecznicy okazało się też, że kicia nie jest wcale agresywna. Uspokoiła się, stała się łagodna...

- update 11.03.2008 - Kicia wczoraj wieczorem przeniosła się prosto z lecznicy do DT w Warszawie, do mojej mamy. Trafiła do kociego pokoju, w którym czekali na nią Whiskas i Pysio. Chłopcy przyjęli Cykorkę bardzo spokojnie. Obyło się bez prychania. Pysio wcisnął się tradycyjnie do ciasnego kącika przy kaloryferze. Tym razem jednak czekała już tam na niego Cykorka, która w pierwszej chwili zdecydowała, że najlepiej będzie się ukryć i przeczekać pierwsze chwile w osłoniętej kryjówce. Kicia jest wystraszona. Na razie nie chce jeść. Jednak mamy nadzieję, że gdy stres zmaleje i Kicia oswoi się z nowym miejsce, apetyt wróci jej do normy.

- update 2.04.08 - Cykorka mruczy :)

- update 13.06.2008 - zrobiliśmy bardzo duży postęp. Cykorka nie tylko mruczy brana na kolana, ale również odważyła się już przenieść ze swojej kociej kryjówki na bardziej wyeksponowane miejsca i nie ucieka od razu na widok wchodzącego człowieka. Kicia jest urocza, bardzo wrażliwa i jest wielkim pieszczochem. W zasadzie może godzinami siedziec na czyichś kolanach i mruczeć. Ma wielką potrzebę bycia kochaną... jak każdy kot, który kiedyś stracił swój dom.

- update 21.02.2010 - Kicia wypiękniała, rozmruczała się. Czas i cierpliwość oraz odrobina miłości potrafi zdziałać cuda...


Jeśli pragniesz ją przygarnąć do domu... - daj znać...

patyczaki@wp.pl

niedziela, 24 lutego 2008, poddasze
TrackBack
TrackBack w tym blogu jest moderowany. TrackBack URL do wpisu: