|
Blog > Komentarze do wpisu
Pysio w DT w Warszawie
Dane: imię: Pysio płeć: kot data ur.: 09.2007 korzysta z kuwetki: tak stan: wykastrowany książeczka zdrowia: jest szczepienie: jest odrobaczenie: ostatnie odrobaczenie 1.04.08 (profender) badanie krwi: FIV i FeLV ujemne, morfologia w normie. obecne leczenie: brak przewidywany koniec leczenia: nie dotyczy najbliższa wymagana kontrola u wet.: sierpień 2008 - odrobaczenie Kilka dni temu do lecznicy w Babicach Starych dotarła Lola i Pysio - rodzeństwo Wasylka odebrane ich właścicielce w ramach interwencji. Pysio jest jeszcze małym dzikuskiem i potrzebna mu będzie duża dawka ciepła i czułości, żeby zorzumiał, że człowiek nie musi być potworem. Obecnie pilnie szukamy dla Pysia domku tymczasowego lub cierpliwego i doświadczonego w oswajaniu domku stałego. Kocurek jest wykastrowany i odrobaczony. Czekają go jeszcze ogólne badania krwi i szczepienia. - update 14.02.08 - Pysio w prezencie na Walentynki dostał szansę na nowe życie w domu tymczasowym w Warszawie u mamy Poddasza. Kiciuś przyjechał wczoraj wieczorem. Strasznie płakał. Kiedy sie na niego patrzy, widzi się buzię dwuletniego maluszka, który się zgubił... i nie wie jak trafić do domu... nie wie co się dzieje... nie wie, czy czeka go cokolwiek dobrego... bo na razie jest mu smutno, samotnie i źle, i zimno... Trudno nie patrzeć na tego szkraba z uśmiechem. Trudno powstrzymać się na jego widok i słysząc jego kocie szlochanie przed słowami otuchy i chęcią przytulenia go do siebie. Na razie maluszek będzie spokojnie dochodzić do siebie po wizycie w lecznicy w Babicach. Ma dużo czasu by nabrać sił. Jest jedynym z maluszków, który przeżył. I teraz Pysio jest przerażony. Bo nie wie, co się stało... nie wie co się za chwilę wydarzy. Wciąż drży i wciąż płacze. Ale była już chwila na sprawdzenie, co to jest "głask" i jak on działa i czy się należy go bać :) Pysio został pierwszy raz pogłaskany. Tak po prostu. Bez konieczności podawania mu leku. Mógł poczuć ciepło ręki wędrujące spokojnie po malutkim grzbieciku. I nawet jeśli tuż po tym Pysio zaszył się za kanapą, to pierwszy krok w naszej kocio-ludzkiej przyjaźni został wykonany :) Mamy nadzieję, że wkrótce uda się zrobić kiciusiowi zdjęcia, obłaskawic go i zacząć poszukiwania dobrego domku... - update 22.02.08 - Maluszek przeniósł się do Kociego Pokoju. Jest tam obecnie jedynym rezydentem. Jest spokojny i łagodny. Przestał się już tak panicznie bać człowieka. Daje się głaskać :] Nadtsawia nawet karczek do smyrania :] Jesteśmy dobrej myśli... Kruszynka na razie cały czas będzie się dogrzewać, oswajać i uspakajać (w nocy w ruch idą wszystkie kocie zabawki, co daje nam nadzieję, że może Pysio czuje się już swobodniej w nowym miejscu). Wygląda co jakiś czas przez szybkę w drzwiczkach i nawołuje Hopcię, która z równym zaciekawieniem wystaje w szybce po drugiej stronie drzwi. Gdy zobaczymy, że Pysio jest już zadomowiony przejdziemy się z maluszkiem do naszej lekarki. Osłuchamy płucka, zbadamy krew i będziemy czekać na możliwość zaszczepienia maluszka. Jest śliczny. Aż chce się go przytulać. Na razie Pysio jest zdania, że przytulanie to dla "bab" a nie dla prawdziwego faceta i nie jest skłonny do takiego spoufalania się, jednak to wszystko może ulec zmianie po właściwej dawce czułości i przysmaczków ;) - update 26.02.08 - Pysio zaprzyjażnił się z kocim domkiem. Polubił niezmiernie przesiadywać tam. Zwija się wówczas w mały kłębuszek i chrapie słodko. Ostatnio udało mi się wejść do kociego pokoju podczas takiej drzemki. Zastałam Pysia w kocim domku i delikatnie wsunęłam rękę przez otwór wejściowy. Kocurek był zaniepokojony, ale nie panikował. Dał się pogłasać raz i drugi... i nim się obejrzałam, maluszek rozmruczał się na całego. Ślicznie mruczy... :) I dał wymiziać sobie grzbiecik i brzusio i polisie i bródkę... :) Wciąż jednak nie lubi być brany na ręce. Wtedy autentycznie panikuje. I boi się bardzo kontenerka. Ale pierwszy ważny krok został wykonany. Pysio często też wygląda przez drzwiczki kociego pokoju i miaukoli coś razem z Hopcią, która siedzi po drugiej stronie. Ostatnio Pysio postanowił też wyjrzeć ze swojej kryjówki, kiedy mama weszła do kociego pokoju i zaczęła tam sprzątać. najpierw pokazały się uszka, potem zaciekawione oczka i czujny nosek i wąsiki :) - update 5.03.08 - Pysio wczoraj przeżył swoją pierwszą wizytę u naszej pani doktor. Wizyta skończyła się zaleceniem podawania kropelek - o ile uda nam się przy tym nie stracić życia ;) Dostaliśmy też antybiotyk - Unidox. Pysio pozazdrościł Whiskasowi i się pochorował ;) Oczka najprawdopodobniej mają stan zapalny, ale głównym zmartwieniem jest obecnie gardziołko Pysia. Taki chrapliwy płacz małego kajtka brał się z gardziołka, przez które ciężko mu przełykać ślinkę. Wydaje się, że nie jest to koci katar, jednak będziemy czujni. Jeśli kocurek zacznie reagować na Unidox, być może wraz z opanowaniem stanu zapalnego w gardziołku uda się zarazem opanować stan zapalny oczu. Pysio obecnie poznaje człowieka. Z nieoczekiwaną pomocą przybył nam Whiskas, który wprowadzając się do kociego pokoju, przyniósł ze sobą wiele miłości i zaufania do człowieka. Dzięki temu mały Pysio obserwując zachowanie starszego kolegi (w którego wpatrzony jest jak w obrazek) zaczyna je powoli naśladować. Kiedy głaszczemy Whiskasa - Pysio mizia się o szafeczki. Kiedy bierzemy Whiskasa na kolana - Pysio czołga się pod nimi :) Kiedy mruczy Whiskas - mruczy też Pysio. Kiedy Whiskas się chowa - Pysio robi to samo :) Chyba chłopcy doszli do wniosku, że się nawzajem zaadoptują i będą już na stałe rodziną ;) Moim marzeniem jest znalezienie dla obu kotów wspólnego domu, w którym ta rzadko spotykana kocia przyjaźń będzie mogła się umacniać :) - update 20.03.08 - Pysio został dziś zaszczepiony :) - update 13.06.08 - Pysio rośnie jak na drożdżach. jest wielkim kocim odkurzaczem. Zjadłby konia z kopytami gdyby tylko podano go w wygodnej do zjedzenia formie... Jest już całkiem zdrowy :) Jeśli jesteś zainteresowany adopcją - daj znać: poniedziałek, 04 lutego 2008, poddasze
TrackBack
|
|